Wiadomości :: Mecze, Turnieje oraz Ligi :: Kanada u stóp
Kanada u stóp
Author: COBRA
Submitted by: voodoocobra   Date: 2006-10-01 11:48
Comments: (18)   Ratings:
 
Average members rating (out of 10) : Not yet rated   
Votes: 0


Zgodnie z obietnicą publikujemy dziś raport z wczorajszego meczu TeamPoland vs TeamCanada.
Dla tych co jeszcze nie wiedzą powiem tylko, że nasz zespół wygrał z Kanadyjczykami 6:0, a właściwie 8:0.

Dlaczego ? To już znajdziecie w poniższym raporcie.


Na serwer Kanadyjczyków weszliśmy punktualnie o godz. 19:00.
Już na samym początku były problemy, bo okazało się za Kanada nie ma zahasłowanego serwera, w dodatku to nie typowy priv serwer, tylko zwykły publik. Po paru minutach zaroiło się od przypadkowych graczy.
Poprosiliśmy w związku z tym o założenie hasła i zmianę opcji podglądu graczy ponieważ ta opcja również była niezgodnie z regulaminem ustawiona.
No cóż, niestety nikt z Team Canada nie potrafił zmienić tych opcji z poziomu konsoli, w związku z tym przeciwnik poprosił żebyśmy zaczęli u nas na serwerze.

Bez żadnych problemów zaczęliśmy grę na naszym serwerku, który już od paru dni stał i czekał na ten mecz.
Zaczęliśmy jako ruski na Stalingradzie.
Atak na Warhouse nie sprawił nam najmniejszych problemów, opór Kanadyjczyków był znikomy, ale nie popadaliśmy w euforię bo najtrudniejsze jeszcze było przed nami.
Po zdobyciu pierwszego punktu, postanowiliśmy się podzielić i zdobyć Assembly oraz Northa na raz. Udało się przejąć to pierwsze.
W tym momencie popełniliśmy mały błąd zostawiając halę samą sobie i biegnąc wszyscy razem na North Raila. Kanada odbiła Assembly Hall w chwili w której przejmowaliśmy północną stację.
Na nasze szczęście oni popełnili jeszcze większy błąd, nie broniąc jej prawidłowo.
Bez problemu zdobyliśmy ją ponownie i teraz został już tylko South Rail.
Tu również bez niespodzianek, nasz przeciwnik nie postawił praktycznie żadnej blokady, przypuszczalnie licząc na przewagę liczebną.
Wygraliśmy pierwszą rundę po ok. 4 minutach.


Drugiej rundy nie ma co opisywać. Od momentu kiedy pierwszy raz zabezpieczyliśmy Warhouse do samego końca praktycznie nic się nie zmieniło. Team Canada kilka razy odbijał nam składzik, ale bez problemów zabieraliśmy im go, aż do zakończenia rundy.

Przekonani o tym, że bez problemu wygramy z Kanadą, przeszliśmy na serwer przeciwnika by zagrać na Odessie.


No i oczywiście u Kanadyjczyków zaczęło się od.......problemów.
Serwer oprócz tego, że miał już hasło był totalnie nie przygotowany do rozgrywek NC.
W dodatku chłopaki z pod znaku liścia klonowego maksymalnie przedłużali, wymieniali graczy, w ogóle nie zwracając uwagi na to co do nich pisaliśmy.

Po ok. 20 min czekania zaczęliśmy w końcu jako Axis.
Biegusiem do apartamentów by odeprzeć pierwszy szturm Kanady. Udało się bez przeszkód.

Broniliśmy się tam jakieś 4-5 minut.
Cofnęliśmy się więc pod nasze HQ.
Przeciwnik zebrał się i zaczął nacierać. Po drodze zdobył wieżę i skoncentrował cały swój atak na kwaterze głównej.
Na nasze nieszczęście nie udało nam się wystarczająco pokryć lewej strony i Kanada wygrała pierwszą rundę na swojej mapie.

Teraz jednak przyszedł czas na atak w naszym wykonaniu, a to wychodzi nam całkiem nieźle.
Oczywiście rozpoczęliśmy ze sporym opóźnieniem ponieważ Kanada ponownie miała jakieś obiekcje, problemy, zmiany itp.
Po... pewnym czasie zaczęliśmy.

W tym miejscu trochę skrócę, bo właśnie teraz będziemy mieli do czynienia z pewną idiotyczną sytuacją.

Po naszym ataku, Kanada nie miała szans w Apartamentach jak i na placu i po ok. 2 minutach zmuszona była odpuścić. Część osób już przejmowała niemiecki HQ i co wtedy ???

Otóż Butterpants, kapitan Team Canada zrobił restart mapy !
Nie będę przytaczał tu słów jakie w tym momencie padły na naszym TSie, ale na pewno nie były to słowa uznania dla kapitana Kanadyjczyków.

Zażądaliśmy wyjaśnień, dlaczego to w czasie trwania rundy, przy 2 zdobytych punktach nagle Kanada zrobiła resa.
Wyjaśnienie jakie od nich otrzymaliśmy był banalnie proste.
Przecież Team Canada nie był przygotowany !!!
Co tam, że tego nie powiedzieli przed rundą, co tam, że zażarcie bronili się co tym bardziej sugerowało, że gra toczy się normalnie, na koniec co tam, że ta runda była już nasza ponieważ padało im HQ.

Po prostu żenada.

Sprawę postanowiliśmy rozwiązać u admina.
Po paru minutach oczekiwania na jakiegokolwiek admina i wyjaśnienia całej sprawy admin stwierdził, że....NIE NALEŻY nam się W/O za tą rundę pomimo, że to jawne złamanie reguł i musimy zagrać ją jeszcze raz.
Cóż, z adminem nie ma się co wykłócać, słuszność jego decyzji i powody jakimi się kierował zostawiam Waszej ocenie.
Dodatkowo po rozmowie kapitana Kanady i admina ROLadder nagle okazało się, że na serwie zostało wszystko ładnie skonfigurowane, nawet włączyli mutatora. ...

Po powrocie na serwer Butterpants zaproponował w ramach powiedzmy "rekompensaty" dla nas powtórzenie też pierwszej, wygranej przez nich rundy.
Zgodziliśmy się i ponownie po.....pewnym czasie zaczęliśmy grę po stronie niemieckiej.

Tym razem nie wyszła nam kompletnie obrona apartamentów i placu. Do końca rundy zostało ok 12 min, a my musieliśmy się już bronić na HQ.

Zawzięliśmy się jednak i trzymaliśmy się bez problemów do momentu kiedy zostały do końca jakieś 4 minuty. Wtedy wykopało nam Guza.
Kanada nie zgodziła się na Pause twierdząc, że oni przed momentem też stracili jednego gracza, który od razu wrócił.
Graliśmy dalej, znakomita obrona zarówno na naszej prawej jak i lewej stronie musiała doprowadzać przeciwnika do histerii, tym bardziej, że blokowaliśmy ich w siedmiu.

Krytyczny moment nadszedł minutę przed końcem, kiedy to Kanadyjczycy postanowili cały swój atak wyprowadzić prawą stroną. O mały włos nie straciliśmy z takim trudem bronionego HQ.
Było na prawdę dramatycznie, krzyk, wołanie o wsparcie.
Udało się jednak zlikwidować przeciwnika.
Doprowadzenie tej rundy do końca było już formalnością.

Spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka. Otóż Team Canada postanowił nie grać ostatniej połówki i oddać nam ją walkowerem.

Cóż ich sprawa.


Tyle z meczu, mam nadzieję, że przynajmniej część z Was przeczyta ten raport i będzie zadowolona z moich wypocin.
Teraz czeka nas ponownie ciężka przeprawa, ponieważ z tego co wiem spotkamy się ze zwycięzcą meczu: Anglia - Francja.
Jesteśmy jednak dobrej myśli. Trzymajcie dalej kciuki.